Haftowana suknia balowa w stylu Empire

Suknia uszyta na Zimowy Bal w Krakowie 2017. Tegorocznym tematem przewodnim była rosyjska litertura: Puszkin, Tołstoj, Lermontow. Zatem w duchu przygotowań balowych, oprócz prób opanowania kosmicznego Rosyjskiego Mazurko-Kadryla, zanurzyłam się w świat wszystkich ekranizacji Wojny i Pokoju i Oniegina.

Inspiracje

W przypadku tej sukni chciałam połączyć trzy rzeczy:
  • Suknię balową Nataszy Rostowej z Wojny i Pokoju z 1956. Wiem, wiem, to nie jest najlepszy film, jeżeli chodzi o kostiumową poprawność historyczną, ale mam do niego wielką słabość. Postaci są takie wzruszające a historia wciągająca – szczególnie gdy ogląda się to na przemian z tym najnowszym koszmarkiem z BBC. A sama suknia balowa wcale nie jest daleka od prawdy. Podoba mi się pomysł podwójnej talii. Zapewne był to jakiś sposób oszukania oka i przemycenia optycznie niższej talii bliższej estetyce lat 50tych, tym nie mniej – chcę to.
  • Haftowane mgiełki Haftowanie było nadal częścią podstawowego wykształcenia kobiety. Pod koniec XVIIIw magazyny modowe zaczęły drukować wzory haftów do własnoręcznego wykonania, sprawiając, że najmodniejsze wzory zaczęły być osiągalne także dla mniej majętnych panien. Zakładając oczywiście, że miały na tyle czasu i talentu aby je same wykonać. Najczęstszymi wzorami haftów były ozdobne (przeważnie kwieciste) wykończenia brzegów oraz drobne i rzadko rozmieszczone ozdobniki: listki, kwiatuszki, gwiazdki, kropeczki. Ponieważ tkaniny powstawały coraz cieńsze i cieńsze, często suknie składały się z wielu warstw, nadając zwiewność i romantyczność. Hafty – jedwabne bądź metaliczne – aplikowane były na wierzchnią warstwę mgiełki z cienkiego jedwabiu, tiulu, lub gazy. Bonus: pierwsze dwa przykłady są sukniami rosyjskimi.
  • Tuniki z wczesnych lat 1800tych. Moda Empire czerpała garściami z rzeźb antycznej grecji i tuniki wpisywały się w ten trend, próbując imitować dwupiętrowe greckie peplosy.

Konstrukcja

Miałam zatem plan trzywarstwowej sukni, uszytej z bawełnianego batystu jako warstwy głownej i podszewki, oraz cienkiego haftowanego jedwabiu jako mglistej tuniki. Tym razem sama przygotowałam wykrój, przymierzając jeden toile za drugim aż miałam idealnie dopasowany stanik. Jego kształt odrysowałam na warstwie jedwabiu i zabrałam się za haftowanie złotą nicią. To moje pierwsze podejście do haftu, więc wybrałam najprostszy możliwy wzór: leniwe stokrotki. W sumie wyhaftowałam ok 120 stokrotek. Podwiązywane pionowo rękawki też są wpływem antycznym – takim trochę półśrodkiem między otwartymi „rękawami” peplosów, spiętymi tylko broszami na ramionach i bufkowatymi rękawami późniejszych lat Regencji. Aby je osiągnąć, wycięłam standardowe rękawki dzwonkowe i przeprowadziłam ścieg prosty przez dwie trzecie wysokości, a następnie go zebrałam. Na wykończenie dodałam mały celtycki splocik jako ukłon w stronę szkockich korzeni krakowskich bali.

Kolejne kroki

Robota krawca nigdy nie jest skończona. Gdy nastanie koniec sezonu balowego, potrzebuję powymieniać parę elementów:
  • Stanik mógłby być bardziej dopasowany po bokach. Poprawka wydaje się być prosta, ale wymaga rozprucia i ponownego zszycia w zasadzie całej sukni.
  • Użyłam zbyt grubej bawełny do warstwy głównej spódnicy. Potrzebuję wymienić na bardziej batystowaty batyst.
  • A skoro mowa o głównej warstwie spódnicy – wyglądałaby pięknie z jakimiś haftami na brzegu…
  • Potrzebuję też obmyślić inne wykończenie brzegu tuniki. Obecny złoty sznurek jest zbyt cienki, aby był zauważalny.